sierpnia 20, 2018

Kosmetyki Miyo | Tanie i dobre?

Hej!

Czy są tu fanki tanich i dobrych kosmetyków? Myślę, że większość z nas lubi takie połączenie. Szukając dla Was właśnie takich perełek, postanowiłam przetestować kosmetyki marki Miyo, na temat których słyszałam wiele pozytywnych opinii. W szczególności zaciekawiły mnie paletki cieni. Dzisiaj więc odpowiem na pytanie, czy warto się nimi zainteresować. Zapraszam do czytania dalej :)


Five Points Palette


Cienie umieszczone są w prostym, plastikowym opakowaniu. Nic specjalnego, ale moim zdaniem nie jest ono jakoś mocno tandetne. 
Do wyboru mamy kilkanaście wersji kolorystycznych, więc ciężko mi się było zdecydować, ale ostatecznie skusiłam się na dwie paletki: 11 Feminine Flame oraz 18 Life Is Beach. Pierwsza z nich wpadła mi w oko od razu, bo to o niej właśnie słyszałam sporo pozytywnych opinii w internecie. Muszę przyznać, że na żywo prezentuje się pięknie i widzę w niej naprawdę wielki plus - mianowicie jest to paleta kompletna. Da się nią wykonać cały makijaż oczu. Posiada bowiem jasny matowy, cielisty cień, coś ciemniejszego w załamanie, ciemny mat do podkreślenia zewnętrznego kącika oraz trochę błysku. Z kolei druga (18 Life Is Beach) ma zdecydowanie bardziej nieoczywiste kolory: dwa żółte odcienie (satynowy i metaliczny), ciemną śliwkę, jasny beż oraz piękny duochrome. Nie zawiera jedynie matowego cielistego cienia, poza tym również da się nią zrobić cały makijaż oczu.


A teraz przejdźmy do najważniejszego, czyli do jakości tych cieni. Otóż muszę Wam powiedzieć, że bardzo mnie zaskoczyły. Maty są dosyć suche pod palcami, ale mają świetną pigmentację i można je budować. Z kolei cienie metaliczne to totalny sztos, coś w stylu folii z Makeup Geek. Serio, serio! Zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Chociaż powiem Wam szczerze, że te metaliczne odcienie z palety 11 wydawały mi się bardzo znajome. Tak jakbym je już kiedyś widziała. Wzięłam do ręki paletkę Chilli Chocolate z My Secret i okazało się, że są to dokładnie te same cienie. Dopiero wtedy zorientowałam się, że producentem zarówno cieni Miyo, jaki i My Secret jest Pierre Rene. Nie wiem, czy to duże odkrycie, ale na mój gust to dokładnie te same cienie, tylko pod inną marką. 

Nie zmienia to faktu, że obie palety są genialnej jakości, a kosztują (uwaga!) jedynie 14,99 zł. Za jeden cień płacimy ok. 3 zł. 


Lip Me Nude


Drugim produktem, na który się skusiłam, jest szminka z serii Lip Me Nude. Wzięłam sobie odcień 02 On Hold i okazał się on być ładnym beżem, ale jednak dosyć chłodnawym. Szminka ma kremową, przyjemną konsystencję i myślę, że również jest warta zainteresowania, chociaż nie zachwyciła mnie aż tak mocno jak cienie. Wydaje mi się jednak, że to wina koloru, bo ostatnio wolę ciut cieplejsze odcienie na swoich ustach. Niestety na stronie te zdjęcia są straszne i właściwie kupujemy je trochę na chybił trafił, ponieważ nie do końca wiadomo, jaki to będzie odcień w rzeczywistości. Cena szminki to 12,99 zł. 
Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jeszcze dwa gratisy, które otrzymałam - mini konturówkę do ust (niestety nie ma na nim numeru) oraz metaliczny błyszczyk. Konturówka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i możliwe, że kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie w innym kolorze.


Podsumowując, muszę powiedzieć, że marka Miyo mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Trafiłam na naprawdę fajne kosmetyki, a cienie do powiek to totalny sztos i myślę, że będę po nie chętnie sięgać. 

Kosmetyki Miyo zakupiłam na stronie www.miyomakeup.com/pl.

Jestem bardzo ciekawa, czy znacie te kosmetyki. Dajcie proszę znać w komentarzach.

Do następnego!
Kasia

3 komentarze:

  1. Ta ciepła paletka wygląda świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Obie paletki zrobiły na mnie wrazenie :) przepiękne kolory i świetna pigmentacja !

    OdpowiedzUsuń
  3. jakoś nie ciągnie mnie do miyo/my secret/pierre rene :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP