maja 07, 2018

Przegląd nowości Your Natural Side

Hej!

Od jakiegoś czasu testuję najnowsze kosmetyki polskiej marki Your Natural Side. Jeśli czytacie mojego bloga dłużej, to wiecie, że wodę rumiankową kocham miłością wielką i póki co jest moim numerem jeden. Ale marka ma na tyle ciekawy i różnorodny asortyment, że z wielką chęcią wypróbowałam również inne produkty. Jeśli interesuje Was moja opinia na ich temat, to koniecznie czytajcie dalej :)

your-natural-side

Olej marakuja


Zacznijmy sobie od olejów. Olej marakuja wypróbowałam głównie na twarzy i powiem Wam, że do cery tłustej sprawdza się świetnie. Jest to ten typ oleju, który bardzo lubię. Ma bowiem dosyć suchą konsystencję, szybko się wchłania, ale jednocześnie pozostawia skórę fajnie wygładzoną. Muszę zaznaczyć też, że jest to wersja rafinowana, więc jeśli drażnią Was jakiekolwiek zapachy, to w tym przypadku nie ma takiego zagrożenia, bo olej po prostu nie pachnie. 

Olej kameliowy


Tym razem nierafinowany, ale również bezzapachowy olej kameliowy sprawdził mi się świetnie w pielęgnacji włosów. Producent sam pisze, że olej ten "doskonale pielęgnuje włosy puszące się" i muszę się z tym zgodzić. Stosuję go od czasu do czasu na pół godziny przed umyciem włosów i muszę przyznać, że włosy są zdecydowanie bardziej miękkie niż po umyciu samym szamponem. Dodatkowo lepiej się układają, mniej puszą. Jestem z niego bardzo zadowolona :)

your-natural-side

Glinka rassal


Glinka rassal to glinka, która wykazuje bardzo dobre właściwości oczyszczające. Sprawdzi się więc najlepiej na cerach tłustych, trądzikowych i zanieczyszczonych. Oczywiście zastosowań glinek jest wiele - można ich używać zarówno do twarzy, jak i mycia ciała, włosów itd. Ja stosuję ją głównie jako maseczkę do twarzy i sprawdza się dobrze, chociaż powiem Wam szczerze, że za formą glinek nie przepadam. I tak jak samo rozdrabnianie glinek mi mocno nie przeszkadza, to już pilnowanie, żeby nie zastygła, trochę tak. Nie lubię tego uczucia ściągnięcia i zmywanie glinek też jest dla mnie katorgą. No ale działanie ich jest nieocenione, więc staram się przemóc i co jakiś czas używać.

Peeling z pestek malin 


Na koniec najmocniejszy peeling do ciała, jaki znam. Wszystko za sprawą pestek malin, które nie rozpuszczają się w wodzie i są naprawdę ostre. Ja od czas do czasu lubię zafundować mojej skórze taki porządny peeling. Ten produkt ma zaledwie kilka składników: zmielone pestki maliny, olej z kiełków pszenicy, olej kokosowy, wosk pszczeli bielony, witamina E. Peeling z jednej strony świetnie oczyszcza skórę z martwego naskórka, a z drugiej, dzięki zawartości olejów, pozostawia delikatny film. Skóra jest gładka, nawilżona, czyli taka, jak lubię. Niestety produkt ten nie pachnie świeżymi malinami zerwanymi z krzaczka. Ma bardziej zapach oleju malinowego, czyli ziemisty, bardzo specyficzny i mało przyjemny. Ale działanie i cudowny skład mi to rekompensują. Zdecydowanie polecam!


I to już wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że taki przegląd Wam się spodoba :) Dajcie znać, czy używacie kosmetyków Your Natural Side, a jeśli tak, to jakie są Wasze ulubione?

Do następnego!
Kasia

5 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że nigdy nie miałam ich kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej marki, ale ciekawe produkty przedstawiłaś. Też lubię olejki, które szybko się wchłaniają, więc ten z marakui byłby idealny. Peeling z pestek malin brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie takie porządne zdzieraki do ciala! mysle, ze polubilabym sie z tym peelingiem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP