marca 30, 2017

Ulubieńcy marca 2017r.

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr! :D W końcu nadeszła moja ukochana wiosna. Zazwyczaj nie cieszy mnie koniec miesiąca, ale koniec marca to zdecydowanie wyjątek od tej reguły. Chociaż nadziwić się nie mogę, że zima tak szybko minęła. Pamiętam jeszcze, jak całkiem niedawno mówiłam, że byle do marca, a tutaj już po :) Nadchodzą moje ukochane miesiące, z których zawsze lubię wycisnąć najwięcej, jak się da. Przy wiosennej pogodzie mogłabym żyć całe 12 miesięcy :) No nic, koniec tych wstępów, zapraszam Was serdecznie na ulubieńców marca :) 

ulubieńcy_marca

Zacznę od mojego pielęgnacyjnego odkrycia. Mianowicie od kojącego bezzapachowego balsamu do ciała z Fresh&natural. O mamo, nie macie pojęcia, jakie to jest cudo. W życiu nie miałam tak fajnego balsamu. Jeszcze niedawno pisałam Wam, że nie lubię smarować swojego ciała, ale ten produkt sprawił, że moje lenistwo w tej kwestii zamieniło się w ciągłą chęć dotykania tego cuda. Bo konsystencja jest nieziemska. Taka pianka, chmurka, ptasie mleczko, co kto woli :D Do tego nie zostawia tłustej warstwy! Serio, myślałam, że po posmarowaniu tak bogatym kosmetykiem z naturalnym składem, będę musiała pół godziny czekać, aż się wchłonie. A tutaj niespodzianka :) Uwielbiam więc go stosować również na dłonie. Ostrzegam, że ten balsam uzależnia! :D
Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę na to, że na pewno nie jest on bezzapachowy. Pachnie po prostu masłem shea (mega specyficzny zapach), ale rozumiem, o co chodziło producentowi. Nie zostały użyte żadne kompozycje zapachowe, więc do takiego (totalnie naturalnego) zapachu przyczepić się nie można :) No hit, absolutny, serdecznie polecam :)


Kolejnym, tym razem makijażowym, odkryciem jest puder Sheer Finish Loose Powder z Lumene. Używam go głównie pod oczy, bo z takim przeznaczeniem go kupiłam. Wygląda pięknie, fajnie wygładza korektory (testowałam go na kilku) i ich nie warzy. A co najważniejsze - nie jest za ciemny. Mam niestety taki problem, że nawet minimalnie za ciemny puder, którego na luzaczku mogę używać na całą twarz, pod oczami prezentuje się źle, bo tworzy takie ciemniejsze podkówki. Ten z Lumene jest idealny. Do tego ma przyjemny skład i całkiem fajną cenę. Kupowałam go za ok. 30 zł na ekobieca.pl.


W tym miesiącu stawiałam na szybki makijaż. Jakoś do pracy nie chce mi się mocno malować. Lubię więc róże, które są na tyle nudziakowe, że mogę ich używać na cały policzek i nie wygląda to dziwnie. Sięgnęłam więc po róż z Annabelle Minerals w odcieniu Nude. Wygląda bardzo naturalnie. Ma piękny, delikatnie różowy odcień. Uwielbiam <3 O tym różu pisałam już na blogu, więc jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej na jego temat, kliknijcie TUTAJ.


W marcu sięgałam po wiele szminek, ale tylko dwie mnie wyjątkowo zachwyciły. Pewnie nikogo nie zdziwi, że pierwsza to Doll Parts z Jeffree Star. Rozpływałam się nad nią niedawno, więc odsyłam Was TUTAJ. Cudo! :) 

Drugą - duuużo tańszą - szminką była Matt Matt Matt z Essence w odcieniu 03. Jak widzicie, opakowanie może szału nie robi, ale sama pomadka owszem. Po pierwsze ma cudowny odcień mauve. Po drugie nie wysusza ust i nosi się ją mega komfortowo. Po trzecie wygląda po prostu przegenialnie. Usta są wygładzone, jakby welurowe, wow! Trwałość standardowa, czyli do pierwszego posiłku, ale generalnie zjada się bardzo ładnie. No i kosztuje niewiele, więc polecam wypróbować :) Postaram się pokazać Wam ją niedługo w osobnym wpisie.


I to już wszyscy ulubieńcy. Dzisiaj były raczej stonowane kolory, ale wraz z nadejściem wiosny mam coraz większą ochotę na bardziej soczyste barwy :) Dajcie znać, co Wy lubicie nosić wiosną? :) Po jakie kolorki sięgacie? No i koniecznie piszcie, czy znacie którąś z moich perełek? :)

Buziaki!
Kasia

15 komentarzy:

  1. Żadnego z Twoich ulubieńców nie miałam niestety. Kusi mnie ten puder z Lumene :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze mam problem ze znalezieniem Lumene w Polsce, teraz wiem gdzie szukać :) O fresh & natural sporo słyszałam, konsystencja tego balsamu mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie znam, ale balsam mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spdziewalam sie w tym poscie pomadki JS :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te pomadki mają śliczne kolory, kusi mnie JS :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Żałuję, bo ostatnio widziałam takie fajne pomadki Essence na promocji i oczywiście powstrzymała się od zakupu. Samą markę bardzo lubię, znalazłam tam kilka ulubieńców, do których często wracam, ale niestety mają też sporo limitek, które przypadną do gustu a później szybko znikają :C To bardzo irytujące...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie ta pomadka od Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomadka z Essence ma piękny kolor, ale opakowanie rzeczywiście nie zachęca i pewnie nawet nie zwróciłabym na nią uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej zaciekawił mnie puder (używam Ben Nye pod oczy, ale ostatnio mam wrażenie, że nie wygląda tak ładnie jak kiedyś) i oczywiście pomadka od Jeffreya - boski kolor, może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tylko róż AM, po który też lubię sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP