marca 04, 2017

TAG: 7 urodowych grzechów głównych!

Jakiś czas temu Olga i Paulina na swoich blogach postanowiły wyznać swoje urodowe grzechy. Ponieważ wiem, że na moim blogu brakuje czasem luźniejszych tematów, postanowiłam odpowiedzieć na ten TAG. Z racji tego że jestem obecnie na detoksie kosmetycznym (trzymajcie za mnie kciuki :D), myślę, że taki rachunek sumienia mi się przyda i jeszcze bardzie zmotywuje. Zapraszam do czytania :)


tag_7_urodowych_grzechów_głównych

#1 Chciwość

Najdroższy kosmetyk, jaki kupiłaś. Najtańszy, jaki posiadasz.


Jeśli czytacie dłużej mojego bloga, pewnie wiecie, że kupuję zarówno drogie, jak i tanie kosmetyki. Wśród tych pierwszych staram się wybierać te, których jakość rzeczywiście idzie w parze z ceną. Natomiast jeśli chodzi o drugą grupę, to myślę, że można wśród nich znaleźć prawdziwe perełki. 
Mam kilka naprawdę drogich kosmetyków, ale chyba jednorazowo najwięcej wydałam na paletki Too Faced. Posiadam Chocolate Bar (pisałam o niej TUTAJ) i Chocolate Bon Bons i mimo że ta pierwsza podoba mi się bardziej, uważam, że obie są godne polecenia i warte swojej ceny. 
Z najtańszych rzeczy mogę wymienić mój ulubiony matowy cień nr 505 z My Secret oraz moje ostatnie odkrycie, czyli biedronkową szminkę Velvet Story nr 03 z Bell. Jeśli chcecie zobaczyć, jak się prezentuje na ustach, to koniecznie zobaczcie wpis o niej KLIK.


#2 Gniew

Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?


Kosmetyki, które nie przypadły mi do gustu, zazwyczaj bez skrupułów wydaję, więc aktualnie nie mam ich dużo, ale przyszły mi na myśl dwie matowe pomadki:
  • ColourPop, która niestety wysusza mi usta na wiór i w ogóle się na nich nie trzyma. Praktycznie od razu zaczyna odchodzić płatami. Szkoda, bo kolory są piękne.
  • Inglot - jest to tak tępa i sucha szminka, że jestem w stanie ją nakładać tylko na grubą warstwę balsamu (ale wtedy przestaje być matowa) lub muszę po prostu nałożyć na nią błyszczyk, co generalnie mija się z celem. Mimo że mam dwa piękne kolory, to niestety nie jestem w stanie ich za bardzo używać. 
Nie miałam większego problem z wymyśleniem kosmetyku, który uwielbiam. Jest to zdecydowanie paletka En Taupe z Zoeva. Ma wszystko, czego potrzebuję do wykonania makijażu. Kolory są totalnie "moje", a do tego pracuje się z nią genialnie. Chyba się powtarzam, ale gdybym miałam zostawić tylko jedną paletę cieni, na pewno byłaby to właśnie ona.

Najtrudniej zdobywa mi się kosmetyki, które generalnie nie są dostępne w Polsce (a jedynie na houseofbeauty czy glowstore). Cienie z Makeup Geek, które widzicie na zdjęciu, kupowałam na raty i musiałam na nie nieźle polować. Ogólnie w tych sklepach bardzo szybko się wszystko rozchodzi, a mnie takie polowanie coraz mniej kręci.


#3 Obżarstwo

Jakie kosmetyki są według ciebie najpyszniejsze?


Od razu pomyślałam - Too Faced! Nie ma piękniej pachnących kosmetyków kolorowych. Gdy ich używam, zawsze poprawia mi się humor.
Jeśli chodzi o pielęgnację, to tutaj muszę wyróżnić śliwkowy peeling z Ministerstwa Dobrego Mydła. Pachnie jak śliwki z czekoladzie, a ja zawsze pod prysznicem mam ochotę wziąć łyżkę i go jeść ;) Mniam!


#4 Lenistwo

Których kosmetyków nie używasz z lenistwa?


Lenistwo dopada mnie chyba najbardziej w kwestii używania balsamów do ciała. Po pierwsze nie chce mi się, a po drugie nie lubię. Zawsze wolę od razu wskoczyć w piżamkę :) Aktualnie mam postanowienie, by to zmienić, ponieważ testuję bardzo fajne produkty, które mi tę czynność umilają, ale generalnie w tej kwestii włącza mi się totalne lenistwo. 
Z kolei gdy robię makijaż z reguły zazwyczaj nie chce mi się malować kreski eyelinerem. Zazwyczaj sięgam po prostu po miękką kredkę, którą przyciemniam linię rzęs i tyle. W eyeliner bawię się tylko, gdy mam duuużo czasu.
Ostatnią rzeczą są mgiełki. No nie mogę się do nich przekonać. Z jednej strony nie mam ochoty po nie sięgać, a z drugiej też nie lubię za bardzo tego uczucia. Mam wrażenie, że mój makijaż robi się jakiś mokry. Twarz "saute" spryskuję częściej, ale generalnie jakoś nie przepadam za tą formą aplikacji.


#5 Duma

Które kosmetyki dają ci najwięcej pewności siebie?


U mnie zdecydowanie są to podkład i szminka. Lubię mieć wyrównany koloryt cery, chociaż wtedy już wykonuję cały makijaż, bo z samym wyrównanym kolorytem wyglądam jak duch. Za to nie wychodzę z domu bez szminki. Mam ją na ustach zawsze, nawet gdy idę tylko do sklepu spożywczego. Mam bardzo blade usta, które czasem mają wręcz sinawy kolor, więc z pomadką wyglądam i czuję się zdecydowanie lepiej.


#6 Pożądanie

Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?


Po pierwsze inteligencja. Z całym szacunkiem ale facet musi mi chociaż dorównywać w tej kwestii, żebym miała z nim o czym gadać :P Poza tym lubię, jak facet jest stanowczy (w pozytywnym sensie) i wie czego chce. Jeśli chodzi o wygląd, to lubię szczupłych i wysokich mężczyzn.

#7 Zazdrość

Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?


Prawidłowa odpowiedź brzmi: Takie, jakie sobie zażyczę :D Niespodzianki dostaję rzadko, ale chyba najłatwiej kupić mi po prostu szminkę ;)

Uff, dobrnęłam do końca :) Mam nadzieję, że taki wpis Wam się spodoba i że odpowiecie na ten tag na swoich blogach. Koniecznie napiszcie mi o tym w komentarzu - na pewno zerknę :)

Do następnego!
Kasia

26 komentarzy:

  1. Skąd ja to znam - lenistwo balsamowania. Chciałabym żeby powstało urządzenie, taka kabina, do której wchodzisz na 2 sekundy i jesteś cała wybalsamowana wybranym produktem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteśmy podobnymi leniami, bo też rzadko smaruję ciało i robię kreski eyelinerem :) A "najpyszniejsze" kosmetyki to właśnie bardzo często te z pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dużo kosmetyków do pielęgnacji ma piękne zapachy :)

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o lenistwo, to mamy coś wspólnego, bo również nie chce mi się balsamować. Ostatnio bardziej mnie motywuje stosowanie olejków do ciała niż balsamów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam na fajne masła do ciała z karite, więc się zmuszam :D

      Usuń
  4. Ja z lenistwa bardzo rzadko używam kremów do stóp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to mogę podpiąć pod balsamowanie :D czyli też ich rzadko używam

      Usuń
  5. O tym, że peeling z MDM jest warty grzechu czytam już na którymś blogu z kolei :D Jak mam teraz przejść obok niego i go nie kupić? Eh... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. Ciągle się gdzieś przewija ☺

      Usuń
    2. Jest boski <3 dla samego zapachu warto go kupić :D

      Usuń
  6. Świetny TAG, z wielką chęcią skorzystam z pytań :) Bo bardo fajnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lenistwo balsamowania zdecydowanie dotyczy i mnie :) Paletkę En Taupe również bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  8. tez bardzo lubie ten cien z my secret 505 , mam spore denko :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak, mi też często się nie chce używać balsamów zwłaszcza zimą kiedy wolę tak jak piszesz szybko wskoczyć w piżamkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego teraz najpierw zakładam piżamę, a dopiero potem smaruję nogi :D

      Usuń
  10. Ach paleta z Too Faced ciągle za mną chodzi... :D Podobnie jak kosmetyki z Ministerstwa Dobrego Mydła. A cień z My Secret 505 uwielbiam i kupuję jak tylko mi się kończy :) Paletę En Taupe miałam, ale mnie nie zadowalała jej jakość i poszła w świat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne podejście - jak coś mi się nie sprawdza, idzie w świat :)

      Usuń
  11. ten tag jest świetny już długo myślę, żeby też go zrobić :D a pomadki mi też zdecydowanie najlepiej kupować :P

    OdpowiedzUsuń
  12. haha, skąd ja znam to lenistwo. Coś mi to mówi :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP