grudnia 30, 2015

Ulubieńcy 2015 roku
Część I: kolorówka

Hej!

Rok się kończy, więc przyszedł czas na podsumowania. Jeśli chodzi o bloga, to bardzo się wkręciłam w pisanie postów, robienie zdjęć. Uświadomiłam sobie, że sprawia mi to ogromną przyjemność i bardzo się cieszę z tego, że udało mi się publikować posty regularnie, a przede wszystkim, że mi się to nie znudziło (niestety do wielu rzeczy miewam słomiany zapał). Jestem bardzo szczęśliwa, że mój blog zyskał tyle świetnych czytelniczek/czytelników. Chciałabym w tym miejscu Wam serdecznie podziękować za to, że jesteście :) Nie przedłużając, zapraszam na ulubieńców roku 2015!


W tym roku przetestowałam mnóstwo kosmetyków i wybór ulubieńców był dość trudny. Stwierdziłam więc, że najłatwiej będzie wybrać po jednym kosmetyku z każdej kategorii. A zatem zaczynajmy:


1. Podkład - Bourjois - CC Cream - nr 31

To mój ukochany podkład. Wygląda na twarzy bardzo naturalnie, a odpowiednio przypudrowany również długo się utrzymuje. Najbardziej ubolewam, że najjaśniejszy odcień pasuje mi tylko, gdy jestem ciut opalona. Teraz jest dla mnie za ciemny i musiałabym go z czymś mieszać, a wiadomo, że to już nie będzie to samo. Także już nie mogę się doczekać lata, kiedy znów po niego sięgnę.

2. Puder - Paese - puder ryżowy

Zdecydowanie to najlepszy puder matujący, jakiego do tej pory miałam okazję używać. Ujarzmia moją przetłuszczającą się cerę na dobre kilka godzin (ok. 8). Tak naprawdę to moje odkrycie roku, ponieważ dopiero w tym roku doszłam do wniosku, że moja cera nie lubi się z krzemionką, która jest zdecydowanie częściej używana w pudrach matujących. Jeśli macie ten sam problem i nie możecie znaleźć dobrego pudru matującego, to polecam się nim zainteresować!

3. Korektor - MAC - Pro Longwear

Ten rok po części należał do MACa, bo w tym roku właśnie skusiłam się na pierwszy kosmetyk tej firmy. Między innymi był to słynny korektor Por Longwear, w którym się zakochałam. Moich gigantycznych cieni pod oczami nie kryje w 100%, ale jeszcze nie znalazłam korektora, któremu by się to udało. Natomiast nie wchodzi za bardzo w zmarszczki mimiczne, ma ładny jasny kolor (mówię o NC15) i przede wszystkim przetrwa absolutnie wszystko. Zastyga i jest nie do ruszenia przez calutki dzień. Polecam wypróbować!

4. Bronzer - Kobo Professional - Matt Bronzing & Contouring Powder - 308 Sahara Sand

Ze wszystkich bronzerów, które mam, chyba najczęściej sięgałam właśnie po ten z Kobo. Ma piękny jasny, chłodny kolor, średnią pigmentację, więc ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Do makijaży dziennych nadaje się idealnie.

5. Róż do policzków - Max Factor - Creme Puff Blush - 10 Nude Mauve

Mój zdecydowany hit tego roku. Mam dwa odcienie, ale najczęściej maltretowałam jednak nr 10 Nude Mauve. Jest idealny, bardzo uniwersalny i pasuje praktycznie do każdego makijażu. Dodatkowo ma piękne, satynowe wykończenie, wygląda cudnie na skórze i długo się utrzymuje. Polecam na niego zerknąć przy najbliższej okazji :)

6. Rozświetlacz - Bell HypoAllergenic - Face & body illuminating powder

Mam kilka rozświetlaczy i nadal uwielbiam Mary Lou-Manizer, chociaż ostatnimi czasy stawiam na mniej intensywny błysk. Taki efekt właśnie daje mi rozświetlacz z Bell, którego odkryłam stosunkowo niedawno, ale bardzo mnie urzekł. Jest po prostu piękny, cóż tu więcej mówić. Koniecznie spójrzcie na niego, jak będziecie w Rossmannie.


7. Baza pod cienie - Maybelline - Color Tattoo - Creme de rose

Cień w kremie z Maybelline stosuję jako baza pod cienie i w tej roli sprawdza mi się idealnie. Tak jak już pisałam TUTAJ, wersja Rose utrzymuje o wiele lepiej cienie niż wersja Creme de Nude. Na moich dość tłustych powiekach trzyma się calutki dzień. Polecam!

8. Cienie do powiek - The Balm - Nude Dude

Tutaj chyba najciężej było mi się zdecydować. Cały czas kocham paletki firmy Zoeva, ale najczęściej sięgałam w tym roku właśnie po Nude Dude z The Balm, ponieważ zawiera wszystkie podstawowe kolory (brakuje mi jedynie metalicznego, średniego brązu). Poza tym cienie są genialne, świetnie się rozcierają, pięknie ze sobą łączą. Troszkę się sypią w opakowaniu (przez co opakowanie bardzo szybko się brudzi), natomiast dość dobrze przyczepiają się pędzli i nie zauważyłam, by się osypywały. Polecam!

9. Cień w kredce - Astor - Perfect Stay - 120 Chic Nude

Stosuję go głównie jako baza pod cienie, bo świetnie podbija cienie w podobnym odcieniu. Natomiast wygląda przepięknie na powiece również solo. Ja uwielbiam brudny róż zarówno na powiekach, jak i na ustach, więc ten cień to mój hit tego roku. Pisałam o nim TUTAJ

10. Eyeliner - Avon - super extend precise liquid liner - ultraprecyzyjny eyeliner w pisaku

To nie był rok kreski na powiece. Miałam długą przerwę w malowaniu kresek i wróciłam do nich niedawno. Głównie za sprawą eyelinera w pisaku z Avon. Maluje się nim świetnie i mega łatwo. To idealny produkt dla początkujących. Myślałam, że bardzo szybko wyschnie, ale trzymam go do góry nogami i cały czas maluje się bez problemu.

11. Tusz do rzęs -  Max Factor -  2000 Calorie Curved Brush

Niezmiennie króluje u mnie tusz z Max Factor. Zdradzam go z innymi tuszami, a potem z podkulonym ogonem do niego wracam, bo jest po prostu najlepszy. Za każdym razem, jak się nim maluję, zachwycam się, jak pięknie rozdziela i wydłuża rzęsy. 

12. Cień do brwi - Golden Rose - nr 102 i 104

Najlepsze i bardzo tanie cienie do brwi. Gama kolorystyczna jest tak duża, że na pewno wybierzecie coś dla siebie. Osobiście pudry do brwi po prostu uwielbiam, bo dają mega naturalny efekt. Dodatkowo utrzymują się na moich brwiach bez problemu cały dzień. 

13. Żel do brwi -  Essence - Make me brow - nr 01

To moje odkrycie z końca roku. Bardzo się polubiłam z tym żelem. Podoba mi się kolor - chłodny, idealny do podkreślania brwi. Dobrze utrwala, ale nie jest aż tak mocny, by robić z naszych brwi skorupę. Dodatkowo ma świetną malutką szczoteczkę, którą bardzo dobrze się pracuje. No i uwielbiam w nim te mikrowłókienka, które delikatnie wypełniają nam brwi.



14. Szminka - MAC

Ten rok zdecydowanie należał do szminek z MAC, bo właśnie w tym roku dostałam moją pierwszą szminkę i kolekcja od tego momentu zaczęła się dość szybko rozrastać. Jestem totalnie zakochana w wykończeniu Amplified, które z jednej strony jest mega kremowe (ale nie za bardzo, szminki nie wylewają się poza kontur ust przy każdej nadarzającej się okazji) i nawilżające, a z drugiej pigment wżera się w usta, przez co długo się na nich utrzymują. Uwielbiam również Retro Matte, które jest mega mocnym matem, ale o dziwo szminki nakłada się stosunkowo łatwo. Pamiętam, jak na początku nastawiłam się, że będą strasznie tępe, a tutaj totalny szok, jak zobaczyłam, że aplikacja wcale nie jest taka trudna. 
O szminkach z MAC pisałam TUTAJ i TUTAJ

I to już wszyscy kolorówkowi ulubieńcy roku. Napiszcie, czy któryś z tych kosmetyków znalazłby się również w Waszym zestawieniu? Co Was zachwyciło w 2015 roku? Chętnie poczytam!

A jutro kolejna część ulubieńców, na którą już teraz serdecznie zapraszam!
Kasia :) 

InstagramInstagram

21 komentarzy:

  1. ja wczoraj pisałam o swoich ulubiencach :) sama mysle jeszcze nad jakaś szminka z MACA:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bronzer Kobo i korektor Mac Prolongwear to również moi ulubieńcy i odkrycia roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie masz kolorki z Maca ? ja też w tym roku zdecydowałam się na pierwszą z nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam już sporo :D będę je pokazywać na blogu :) a Ty na jaką się skusiłaś? :)

      Usuń
  4. Znam i lubię bronzer KOBO i puder do brwi GR ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Same świetne produkty :) niestety żadnego z nich jeszcze nie miałam, oprócz pomadki MAC :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się w 100%, że odcień Creme de Rose o wiele dłużej trzyma cienie od pozostałych odcieni ;) Też używam pudru GR 104 ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo fajnych perełek. Też mam puder ryżowy z Paese i bardzo go lubię, choć nakładam tylko w strefie T, gdy mam akurat rozświetlający podkład. Mac Pro Longwear mam w identycznym odcieniu i to również mój ulubieniec. Tak samo jak Ty w tym roku odkryłam szminki z Mac i niedawno przygarnęłam drugą już szminkę, tym razem w odcieniu Creme Cup:).

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ogromna ochotę wypróbować szminki Mac, mam tylko jedna o wykończeniu całkowicie matowym, Ruby Woo i jestem zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiam się nad tym cieniem Creme de Rose, bo wersja Nude u mnie też średnio sobie radzi... W drogerii nie mogłam się zdecydować i teraz żałuję, że nie wzięłam Rose :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawiam się nad tym cieniem Creme de Rose, bo wersja Nude u mnie też średnio sobie radzi... W drogerii nie mogłam się zdecydować i teraz żałuję, że nie wzięłam Rose :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne produkty :) cały czas chodzi za mną pomadka mac. Chyba czas na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Smakowici Ci Twoi ulubieńcy. Skoro różowy cień Maybelline lepiej trzyma cienie, to powinnam go spróbować. Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Do mnie przyszły niedawno 2 nowe szminki MAC i jak dla mnie nie ma lepszych :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP