listopada 26, 2015

Bourjois - przegląd paletek cieni Smoky Stories

Hej!

Mam wrażenie, że ostatnimi czasy firmy kosmetyczne zasypują nas przeróżnymi paletkami cieni. Osobiście staram się nie brać udziału w tym szaleństwie. Kupuję jedynie te, które wydają mi się naprawdę ciekawe. Ciężko mi się oprzeć np. nowym paletkom firmy Zoeva, które zachęcają nie tylko jakością, ale i ceną. Natomiast powstrzymuję się przed czekoladkami z Too Faced czy Naked z Urban Decay, ponieważ wydają mi się za drogie i kolorystycznie też mnie nie powalają. Ostatnio doszłam do wniosku, że takie palety z kilkunastoma cieniami są najfajniejsze dla wizażystek i maniaczek makijażowych. Sama łapię się na tym, że chcąc zrobić szybki dzienny makijaż, potrzebuję jedynie 3-4 cieni. Mając do wyboru 10 albo więcej w paletce, zaczynam kombinować i makijaż zazwyczaj zajmuje mi więcej czasu niż bym chciała. Postanowiłam więc wypróbować paletki cieni Smoky Stories z Bourjois. Miałam nadzieję, że umożliwią mi wykonanie szybkiego makijażu bez zbędnego zastanawiania się, jakiego koloru by tu dzisiaj użyć itp. Jeśli jesteście ciekawe, jak się u mnie sprawdziły, to zapraszam do czytania dalej :)


Zacznę od opakowania, które podoba mi się najmniej. Paletki z obu stron są wypukłe, przez co zajmują dość dużo miejsca w toaletce. Zdecydowanie bardziej wygodne byłyby paletki płaskie, ale tak naprawdę to tylko drobny szczegół. W środku znajduje się aplikator, ale nie używałam, więc nie umiem powiedzieć, jak się sprawdza. 

Przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli zawartości. Tutaj jest naprawdę dobrze. Paletki zawierają 3 cienie + 1 prasowany brokat. Ten brokat właśnie jest moim zdaniem totalnie zbędny, ponieważ ciężko go nałożyć, strasznie się osypuje, a efekt na powiekach jest taki sobie. Trochę psuje makijaż, więc wolę go nie używać. Poza tym nie mam się do czego przyczepić. Cienie są świetnie napigmentowane, ładnie się ze sobą łączą, dobrze się rozcierają, blendują i co najważniejsze - nie osypują się. Wykończenie określiłabym jako satynowe. Nie jest ani matowe, ani jakoś mocno perłowe. Cienie delikatnie odbijają światło, przez co wyglądają świetnie na powiece. Muszę wspomnieć o konsystencji, która jest tak jakby kremowa. Uwielbiam! :)

Przyznaję, że nie wiem, ile wersji kolorystycznych można dostać stacjonarnie, ale w internecie widziałam 6 albo 7, więc na pewno każda znajdzie coś dla siebie. Ja posiadam 3:

02 Over Rose - w różowej tonacji, najbardziej podoba mi się ten brudny róż, na środku złoty brokat zatopiony w różowym cieniu 

05 Good Nude - chłodne brązy, brokat srebrny 

06 Upside Brown - ciepłe brązy, brokat złoty
Ich cena stacjonarnie jest bardzo wysoka i opłaca się je kupować tylko na promocji -49% lub w internecie, gdzie są za ok. 30 zł. Ja je kupowałam na ekobieca.pl i ezebra.pl.


Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco Wam te paletki polecić. Są świetne. Jeśli lubicie wygodne rozwiązania i nie lubicie się zastanawiać, jakiego by tutaj cienia dzisiaj użyć, to takie trójki (nie liczę brokatu) będą idealne. Dodatkowo cienie mają piękne kolory, mnie w szczególności urzekła wersja 02 Over Rose, ale wiecie, że mam fioła na punkcie brudnego różu ;)

Dajcie znać, czy używałyście tych cieni i jak Wam się podobają? :)

Do następnego!
Kasia

InstagramInstagram

9 komentarzy:

  1. Mam zdecydowanie za dużo cieni, a praktycznie ich nie używam, więc chyba się jednak nie skuszę :) Ale ogólnie nie przepadam za paletkami, wolę sobie kupić kilka pojedynczych cieni, dokładnie takich, jakich szukam :) A co do tych drogich paletek, to zgadzam się, ostatnio trafiła do mnie czekolada z Too Faced, ale na bank sama nie kupiłabym tak drogiej palety...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolory cieni bardzo "moje", bezpieczne i dzienne. Ja mam już tyle cieni że sama nie wiem co z nimi robić. Te których używam najczęściej są na wierzchu a reszta leży gdzieś głęboko w szufladzie i się marnuje...ale z drugiej strony nie mam serca żeby się ich pozbyć ;p.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te cienie zawsze wydawały mi się być strasznie tandetne :P Wolałabym już paletki z My Secret, które wychodzą "spod ręki" Daniela Sobieśniewskiego, są tanie, mają cudne odcienie i pigmentację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to przez opakowanie, bo same cienie są naprawdę bardzo dobre :) a cienie z My Secret też uwielbiam i kilka razy pozywałam na blogu :)

      Usuń
  4. Szczerzę powiedziawszy nie jestem co do nich przekonana. Kolory są dość fajne, jednak dużo miejsca w toaletce? Już i tak się z niczym nie mieszcze;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nigdy mnie nie przekonywały cienie Bourjois, bo albo były słabo napigmentowane, albo za suche. I szczerze mówiąc cieszę się, że kiedy miałam okazję nie sięgnęłam po te paletki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat te nie są ani kiepsko napigmentowane, ani suche, więc warto wypróbować :)

      Usuń
  6. Wyglądają bardzo fajnie, szczególnie ta 005. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP