października 27, 2014

Ulubieńcy września i października

Czas na ulubieńców września i października :)


1. Bourjois - CC Cream 123 Perfect - odcień 31 Ivory

Przyznaję, że na początku nie polubiliśmy się, bo na mojej jasnej cerze dawał kolor pomarańczy. Dopiero jak się trochę opaliłam, pomyślałam, że dam mu drugą szansę. I okazał się całkiem ok. Nieźle kryje, całkiem długo się trzyma. Natomiast najjaśniejszy odcień moim zdaniem jest dość ciemny, więc jeśli jesteście bardzo blade, to uważajcie.

2. Inglot - Loose Powder - puder sypki odcień 14

Bardzo dobry puder. Nie jest transparentny. Nadaje kolor. Nie jakiś mocny, no ale jednak. Drobno zmielony. Nie matuje za mocno, więc dla cert bardzo tłustych nie polecam. Ja mam cerę suchą/mieszaną, więc dla mnie jest ok. Nie podkreśla suchych skórek. Bardzo ładnie stapia się z podkładami. Jest to po prostu bardzo dobry puder wykańczający makijaż. 
Dodam, że ma bardzo dużą pojemność (30 g). Kosztuje, z tego co pamiętam jakieś 30-40 zł. Dodatkowo jest wydajny, więc na pewno opłaca się go kupić.

3. The Balm - Mary-Lou Manizer

Przecudowny rozświetlacz. Uwielbiam go. Ma piękny, szampański kolor. Daje efekt tafli na skórze.
Jest bardzo mocno napigmentowany, więc trzeba uważać, aby nie przesadzić. 

4. Makeup Revolution - paletka cieni Death By Chocolate

Bardzo ciekawa paletka. Przyznaję, że opakowanie jest bardzo intrygujące, bo wygląda jak nadgryziona tabliczka czekolady. Aż chciałoby się ją zjeść ;) A w środku znajdujemy cienie, bardzo mocno napigmentowane, o przyjemnej konsystencji. Jestem mile zaskoczona, bo bardzo dobrze się z nimi pracuje. Dodatkowo cienie mają dość intensywny zapach. Tak jakby kakaowy. Nie jest jakiś mocno szałowy, ale mi akurat on nie przeszkadza. Jeśli chodzi o kolory, to w tej paletce znajdziemy głównie beże, brązy, złoto, fiolet, czyli odcienie raczej stonowane. Natomiast bez problemu wykonamy tą paletką zarówno makijaż dzienny, jak i wieczorowy. 

5. Max Factor - tusz do rzęs - 2000 Calorie Curved Brush Volume & Curl

Mój ulubiony ostatnio tusz do rzęs, Przepięknie rozczesuje rzęsy. Absolutnie nie ma mowy o żadnym sklejaniu, rzęsy są rozdzielone, podkręcone i wydłużone. Mi do szczęścia nic więcej nie trzeba :)

6. NYX - Soft matte lip cream - odcień Amsterdam

Moja ulubiona matowa szminka. Żałuję, że odkryłam ją tak późno. Bardzo fajna konsystencja, rozprowadzanie jej na ustach to czysta przyjemność. Dopiero po kilku minutach zasycha w mat. Ten odcień zastyga do tego stopnia, że nie zostawia się później żadnych śladów, na szklance itp. Dodatkowo ślicznie pachnie. Kolor Amsterdam jest absolutnie przepiękny - taka klasyczna, nie za mocna czerwień. Jestem nią totalnie oczarowana. Duży plus oczywiście również za kilkugodzinną trwałość. 

7. Golden Rose - szminka Velvet Matte  - odcień 27

Ewidentnie mam tej jesieni fazę na matowe szminki. Te z Golden Rose na pewno warto poznać. Jak sam producent mówi, jest to aksamitne matowe wykończenie, czyli bardzo przyjemnie się je nakłada. Są bardzo dobrze napigmentowane, długotrwałe i za cenę ok. 11 zł na pewno warto się skusić. Ja szukałam jakiegoś ładnego, nie za jasnego nudziaka. Padło na nr 27. Ach, jest przepiękny, w życiu nie pomyślałabym, że mogę się dobrze czuć w jakim kolorze.

I to wszystko na dzisiaj. Napiszcie mi koniecznie o swoich ulubieńcach :) 

Trzymajcie się!
Kasia :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

TOP