Najnowsze wpisy

sierpnia 30, 2016

Makijaż w stylu lat 90.
The Balm - Nude Dude

Od jakiegoś czasu przymierzałam się do pokazania Wam na blogu makijaż wykonany paletą cieni Nude Dude z The Balm. Znalazłam chwilę wolnego czasu i oto jest :) Ostatnio wykonuję go bardzo często, ponieważ sprawdza mi się na wiele okazji. Uważam, że jest mega kobiecy, ale jednocześnie z pazurem. Absolutnie pochłonęła mnie moda na makijaż w stylu lat 90-tych, czyli brązowe usta i dość ciemne, przydymione oczy. Do tego bluzeczka w odcieniu khaki, odpowiedni naszyjnik i stylizacja gotowa :) Zapraszam do czytania i oglądania dalej!

makijaż_makeup_lata_90

sierpnia 29, 2016

Ulubieńcy sierpnia 2016r.

Sierpień dobiega końca, a my z mężem już niedługo wybieramy się na krótkie wakacje w góry, dlatego postanowiłam pokazać Wam swoich ulubieńców już teraz. W tym miesiącu zachwyciło mnie kilka produktów, których używam od niedawna oraz kilka kosmetyków, które wygrzebałam z czeluści toaletki i odkryłam na nowo. Zapraszam do czytania :)

ulubieńcy_sierpnia_eveline_hean_thebalm_ministerstwo_dobrego_mydła

sierpnia 25, 2016

Moja aktualna pielęgnacja twarzy
Cera tłusta i walka z grudkami

Dobór odpowiedniej pielęgnacji nie należy do rzeczy łatwych i wymaga sporej dawki cierpliwości. Zwłaszcza jeśli macie (tak jak ja) skórę problematyczną. Każdy kosmetyk potrzebuje czasu, by zadziałać, pamiętajcie o tym :) Moja skóra przeszła już chyba wszystkie etapy - od skrajnie suchej, przez mieszaną, po tłustą. Tak, w tej chwili moja cera przetłuszcza się w tempie błyskawicznym, a na dodatek od jakiegoś czasu borykam się z wysypem podskórnych grudek. Na pierwszy rzut oka nie są mocno widoczne, ale pod światło niestety widzę ich sporo. Na razie próbuję sama z tym walczyć i chcę unikać dermatologa tak długo, jak tylko będę mogła. Trochę to trwało, zanim dobrałam odpowiednią pielęgnację, ale w końcu mogę powiedzieć, że zaczyna działać. Jeśli jesteście ciekawe, co w tej chwili stosuję, to koniecznie czytajcie dalej :)

pielęgnacja_twarzy_cera_tłusta

sierpnia 22, 2016

Czy warto kupować kosmetyki w Biedronce? cz.2
Bell - szminka Ms.Perfect

W poprzednim poście pokazałam Wam korektor z edycji limitowanej Ms.Perfect firmy Bell, a dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym produktem z tej serii. Będąc w Biedronce, zdecydowałam się jeszcze na szminkę i postanowiłam jak najszybciej podzielić się z Wami moim pierwszym wrażeniem, żebyście w razie czego jeszcze zdążyły ją kupić. Nie przedłużając, zapraszam do dalszej części posta :)

bell_biedronka_szminka_nude

sierpnia 18, 2016

Czy warto kupować kosmetyki w Biedronce?
Bell - korektor pod oczy Ms.Perfect

Będąc ostatnio Biedronce, natknęłam się na szafę Bell. Zazwyczaj do niej nie zaglądam, ale stwierdziłam, że muszę zobaczyć, czy nie ma jakieś edycji limitowanej, bo na matowe szminki się nie załapałam. Trafiłam na kilka nowości i najbardziej zaciekawiły mnie korektory pod oczy oraz nudziakowe szminki. Na oba produkty się skusiłam i jak najszybciej opowiem Wam o moim pierwszym wrażeniu, żebyście w razie czego zdążyły je jeszcze dorwać. Jeśli jesteście ciekawe, czy warto dać szansę korektorom z edycji limitowanej Ms. Perfect z Bell, to koniecznie czytajcie dalej :)

sierpnia 17, 2016

Hean - szminka matowa Mattense
404 Dolce

Przyznaję się - mam fazę na nudziakowe szminki. Tych w odcieniu brudnego różu mam sporo, więc wyszukuję perełki w bardziej brązowych kolorach. Dzisiaj opowiem Wam o pomadce, która od jakiegoś czasu trafia na moje usta praktycznie codziennie. Mowa o matowej szmince Mattense w odcieniu 404 Dolce firmy Hean. Na pewno już wkrótce pojawi się na blogu (mój ulubiony ostatnio) makijaż z nią w roli głównej, a tymczasem zapraszam na krótki wpis o tym cudeńku :)

szminka_matowa_hean_mattense

sierpnia 16, 2016

Pojedynek maskar do brwi!
Essence vs. Golden Rose

Moje brwi to temat dość trudny. Mają długie włoski, które ciężko okiełznać. Ostatnimi czasy jednak stawiam na naturalność. Nie lubię, gdy na brwiach mam pancerz z żelu, bo nie wygląda to zbyt ładnie. Polubiłam się za to bardzo z maskarami, które delikatnie przyciemniają i pogrubiają brwi. Sprawiają, że wyglądają bardziej wyraziście. Porównam dzisiaj dla Was dwa produkty z tej samej półki cenowej - Essence oraz Golden Rose. Na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie. Jeśli jesteście ciekawe, czy w moim odczuciu mocno się od siebie różnią i którą z nich bardziej polubiłam, to zapraszam do czytania dalej :)

golden_rose_essence_żel_do_brwi_maskara

sierpnia 12, 2016

Makijaż w odcieniach khaki
Zoeva - Mixed Metals

Hej!

Wczoraj zupełnie spontanicznie zrobiłam makijaż paletką Zoeva - Mixed Metals. Docelowo na usta miała trafić fioletowa szminka, ale coś mi nie pasowało i ostatecznie pozostałam przy nudziaku. Jeśli chodzi o oczy, to postawiłam na przeróżne odcienie khaki. Namalowałam też kreskę w tym kolorze. Jak już wspomniałam, makijaż zrobiłam spontanicznie, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba. Zapraszam do oglądania! :)

makijaż_khaki_dressyourface

sierpnia 10, 2016

Lily Lolo - prasowany róż do policzków
Burst Your Bubble

Większość kosmetyków mineralnych można dostać w wersji sypkiej. Wiem, że część z Was nie jest do końca przekonana do takiego rozwiązania. Ja zdążyłam się do niego już przyzwyczaić i uważam, że nie sprawia ono większych problemów przy aplikacji, ale zgadzam się z tym, że nakładanie produktów sypkich jest bardziej czasochłonne. Lubi się też czasem co nieco dookoła zabrudzić, jak przez przypadek się coś wysypie czy za bardzo będzie się pylić. Na szczęście niektóre firmy wprowadziły do swojego asortymentu kosmetyki prasowane. Jest wśród nich moja ukochana marka Lily Lolo. Bardzo się ucieszyłam z możliwości przetestowania prasowanego różu do policzków. Jeśli jesteście ciekawe, co o nim sądzę, to koniecznie czytajcie dalej :)


Opakowanie


Kiedy wyjęłam róż z paczki, od razu pomyślałam "Wow, jakie to maleństwo!". Faktycznie, opakowanie, które mieści w sobie 4 gramy produktu, jest malutkie, płaskie i lekkie. Osobiście bardzo mi się to podoba, bo wszędzie się zmieści i wygląda uroczo. Kolorystyka standardowa dla Lily Lolo, czyli klasyka - czerń i biel.


Skład


Oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o składzie, bo to głównie wyróżnia ten produkt spośród róży innych firm. Jest on zupełnie naturalny, nie posiada talku ani substancji zapachowych. Dodatkowo, dzięki zawartości wyciągu z mikołajka nadmorskiego i olejku arganowego, róż ma działanie przeciwstarzeniowe. Olejek z granatu oraz słonecznikowy działa antyoksydacyjnie oraz przeciwzapalnie, więc produkt ten mogą stosować zarówno osoby z cerą dojrzałą, jak i te, które borykają się z trądzikiem. Olejek jojoba natomiast wykazuje silne działanie nawilżające. Jak widzicie, róż będzie świetnie pielęgnował naszą skórę.


Konsystencja i pigmentacja


Produkt ma przyjemną konsystencję i delikatną pigmentację, którą można stopniować. Dzięki temu nie da się nim zrobić krzywdy przy pierwszej, czy drugiej warstwie. Róż bardzo łatwo się aplikuje i rozciera. Nie robi plam i myślę, że poradzą sobie z nim nawet osoby mniej doświadczone w makijażu.


Odcień


Jeśli chodzi o kolor, to wybrałam sobie Burst Your Bubble, który określany jest przez producenta jako "uroczy, matowy odcień w kolorze cukierkowego różu". Taki do końca matowy to on nie jest. Ma satynowe wykończenie i delikatnie odbija światło. Odcień to, moim zdaniem, róż z domieszką brzoskwini. Na mojej skórze zdecydowanie wybijają z niego brzoskwiniowe tony. Mimo że jestem fanką różowych róży, ten kolor bardzo mi się spodobał i fajnie ożywia cerę. Uważam, że idealnie nadaje się na wiosnę i lato.


Cena i dostępność


Jego cena to 60,20 zł. Możecie go dostać na stronie costasy.pl.

Podsumowanie


Podsumowując, marka Lily Lolo kolejny raz nie zawodzi. Jestem totalnie zachwycona ich kosmetykami, a w różu Burst Your Bubble po prostu się zakochałam i używam go praktycznie codziennie. Ma piękny kolor, który wygląda na twarzy mega naturalnie. Dzięki temu, że jest prasowany, nie sprawia aż takich problemów jak produkty sypkie i nakłada się go po prostu szybciej. Poza tym długo się utrzymuje. No i ten skład (♥♥♥) sprawia, że mam ochotę po niego sięgać najczęściej, jak się da. Zdecydowanie polecam!

>>> Ulubieńcy lipca


Napiszcie koniecznie, czy używałyście kiedyś tych róży i jak Wam się podoba odcień, który wybrałam? :)

Buziaki!
Kasia  

sierpnia 08, 2016

Sophin - lakier winylowy
Nr 306

Malowanie paznokci nigdy nie było moją mocną stroną. Do tej pory zawsze zalewałam skórki i ogólnie manicure nie wyglądał za dobrze. Ostatnio jednak stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić. Zapuściłam paznokcie, zadbałam o skórki, a do samego malowania postanowiłam się bardziej przyłożyć. Pomógł mi w tym lakier z kolekcji winylowej firmy Sophin. O tym, dlaczego jest taki wyjątkowy, dowiecie się w dalszej części posta. Zapraszam! :)

TOP