Najnowsze wpisy

września 20, 2018

~ Jesienne inspiracje ~

Za oknem ostatnie podrygi lata, powoli wszyscy szykujemy się do nadchodzącej jesieni. Dla mnie jest to najbardziej inspirująca pora roku i zawsze czekam na nią z utęsknieniem. Uwielbiam jesienne barwy i to dzięki nim rodzi się w mojej głowie mnóstwo pomysłów na wpisy, makijaże itp. Chciałabym Wam dzisiaj pokazać wszystko to, czym lubię się w tę porę roku otaczać. Mam nadzieję, że będzie się Wam ten wpis przyjemnie oglądało i że poczujecie odrobinę jesienny klimat :)

jesień-jesienne-inspiracje

Nowości do domu


Jesień sprawia, że potrzebuję zmienić trochę wystrój w domu. Nie lubię wydawać dużo kasy na dodatki, więc kupuję jedynie rzeczy, które w szybki sposób odmienią dom. W tym roku bardzo spodobała mi się oferta H&M Home. Zaopatrzyłam się więc w przepiękny obrus w odcieniu brudnego różu (KLIK). Niestety wykonany jest w 100% z bawełny (przydałaby się minimalna domieszka czegoś sztucznego), przez co ciężko go doprasować. Ale nie zmienia to faktu, że prezentuje się pięknie. Do tego dokupiłam filiżankę w śliwkowym kolorze, która totalnie mnie urzekła. Nie mogłoby też zabraknąć wrzosu, to u mnie must have na jesień :)

hm-home-home-decor

Umilacze czasu


Jesienią warto sobie znaleźć takie rzeczy, które trochę umilą te szare, ponure dni. U mnie w tym roku będzie to pyszna zielona herbata Lato w Prowansji z Five o'clock o przepięknym lawendowym aromacie, świeca WoodWick oraz oczywiście Fireside treats z Yankee Candle. 

herbata-świeca-woodwick-jesień

Najlepszym sposobem na długie jesienne wieczory są książki. Niedawno sięgnęłam po pierwszą część trylogii Alicja w krainie czasów Ałbeny Grabowskiej i kolejny raz przepadłam. Uwielbiam tę autorkę. Jeśli jeszcze nie czytaliście jej książek, to serdecznie Wam polecam!

Dwa razy w roku kupuję sobie grubaśny Twój styl z kuponami. Uwielbiam śledzić trendy, wycinać te kupony. Sprawia mi to dużo frajdy. Kto też tak ma? :)

jesień-wrzos-yankee-candle-fireside-treats

Kolory


No dobra, przyznaję się, że ciągnie mnie ostatnio do ciepłych kolorów i to po nie sięgam najczęściej. Jak widzicie, zakupiłam sobie camelowe poszewki na poduszki (H&M Home) i musztardową torebkę  (Camaieu). Chociaż nadal w głębi serca kocham również odcień mauve. No cóż, trzeba to będzie jakoś pogodzić :P 

camelowy-musztardowy-mauve

Jedzonko


Jesień to najbardziej inspirująca pora roku również pod względem jedzenia. Mi chyba najbardziej kojarzy się z dynią. W ten weekend na pewno na ryneczku kupię kawałek i przygotuję coś pysznego, bo po prostu się za nią stęskniłam. Pomyślałam, że wrzucę Wam moje ulubione przepisy na dania z dyni:
dynia-smoothie-jesień

Mam nadzieję, że taki wpis Wam się spodoba :) Podzielicie się proszę swoimi jesiennymi ulubieńcami. 

Buziaki!
Kasia

września 13, 2018

Smashbox + Vlada - Petal Metal Eyeshadow Palette
Paleta idealna na co dzień?

Hej!

Zacznę dzisiaj od pytania: po jakie kolory cieni sięgacie najchętniej w codziennym makijażu? Ja, mimo tego że lubię poszaleć, najczęściej używam stonowanych odcieni - beżów, brązów, delikatnych różów, ostatnio też rose gold. Chociaż muszę się przyznać, że po tylu latach udoskonalania umiejętności makijażowych, mam coraz większe problemy, żeby zrobić sobie szybki i efektowny makeup dzienny. Może to głupio zabrzmi, ale trochę uczę się tego od nowa, bo często łapię się na tym, że chciałabym wykonać makijaż w 10 - 15 min. a schodzi mi co najmniej pół godziny, bo "albo wszystko, albo nic". Sporo czasu zajmuje mi makijaż oczu, ponieważ lubię się pobawić cieniami, ale poszukiwałam czegoś, co da mi satysfakcjonujący mnie efekt małym nakładem pracy. Czy paleta Smashbox + Vlada Petal Metal, o której dzisiaj będzie mowa, dobrze się w tej roli sprawdziła? O tym w dalszej części wpisu, zapraszam do czytania :)

smashbox_petal_metal

Opakowanie


Opakowanie jest piękne. Z zewnątrz jakby trójwymiarowe, utrzymane w kolorystyce rose gold. Dodatkowo, małe, lekkie, poręczne, z porządnym lusterkiem. À propos lusterka to koniecznie trzeba zdjąć z niego folię, bo czytałam wiele komentarzy, że jest ono beznadziejne :P Mi się generalnie całość bardzo podoba i uważam, że to ideał np. w podróży. 

Ważniejsze jest wnętrze


W środku znajdujemy 8 cieni - 2 matowe i 6 metalicznych (w tym również delikatnie duochromowe). Paleta utrzymana jest w kolorystyce miedzianej oraz rose gold. Mamy właściwie wszystko, czego potrzeba do wykonania całego makijażu, ponieważ te dwa maty to właśnie jasny brąz, idealny w załamanie, oraz ciemny brąz do przyciemnienia zewnętrznego kącika. Minusem może być jedynie brak matowego, cielistego cienia, jednak paleta jest tak mała, że w sumie cieszę się, że go nie ma i w zamian za to mamy jakiś inny cień.
Nie będę Wam opisywać każdego cienia po kolei, bo są one do siebie tak podobne w tonacji, że byłoby to dosyć nudne. Myślę, że zdjęcia palety oraz swatchy dobrze je przedstawiają.

smashbox-vlada-petal-metal-eyeshadow-palette

Jakość


Nigdy nie miałam do czynienia z cieniami Smashbox i powiem Wam, że zostałam mile zaskoczona. Przede wszystkim mają świetną pigmentację i masełkową konsystencję. Maty pięknie się rozcierają i ze sobą łączą. Cienie metaliczne dobrze przyklejają się do powieki, chociaż i tak wolę pod nie nałożyć jakąś klejącą się bazę. Generalnie nie mam się do czego przyczepić i odpowiadając na pytanie z tytułu, uważam, że jest to idealna paleta na co dzień, ponieważ makijaż wykonuje się nią szybko, łatwo i przyjemnie. 

smashbox-sephora-petal-metal-swatches

Cena i dostępność


Paleta dostępna jest w Sephorze i kosztuje 135 zł. Nie jest to mało, ale myślę, że jakość rekompensuje cenę, a poza tym można ją dorwać na promocji -20%. To edycja limitowana, więc niestety trzeba się spieszyć z zakupem. 

Mimo tego że paleta wygląda na dosyć nudną, to nie żałuję żadnej złotówki, którą na nią wydałam, ponieważ potrzebowałam palety, przy której nie będę musiała się zastanawiać, jakiego cienia użyć. Pracuje mi się nią niezwykle dobrze. Polecam ją szczególnie osobom, które nie lubią za bardzo szaleć w makijażu, ale też które chętnie sięgają po metaliczne cienie. One naprawdę sporo wybaczają :)

Dajcie znać koniecznie, jak ta paleta Wam się podoba? Macie ochotę się skusić? 

Do następnego!
Kasia

września 10, 2018

PuroBIO - Resplendent Bronzer

Hej!

Jak już może wiecie, staram się ograniczyć kiepskie (pod względem składu) kosmetyki do twarzy i przerzucić się na te naturalne. Przyznaję, że najciężej mi było znaleźć odpowiedni i w miarę chłodny bronzer. Z tej kategorii bardzo polubiłam naturalny bronzer z Pixie Cosmetics, ale jest on w formie sypkiej, a chciałam mieć jeszcze coś prasowanego. Przeszukałam chyba całe internety i natrafiłam na markę PuroBIO, o której wcześniej zbyt wiele nie słyszałam. Mają oni w swoim asortymencie Resplendent bronzer w kilku kolorach, więc wybrałam ten, który wydawał mi się najbardziej chłodny. Czy warto się nim zainteresować? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam do czytania ♥


Co pisze o nim producent?


Pozwolę sobie zacytować, co pisze o nim producent: "Bronzer o satynowej strukturze i właściwościach matujących. Absorbuje nadmiar sebum i wyrównuje koloryt cery. Podkreśla opaleniznę i jest niezastąpiony przy uzyskaniu efektu konturowania. Dzięki zawartości pudru ryżowego przedłuża trwałość makijażu. Wykazuje silne działanie pielęgnacyjne i odżywcze dzięki zawartości organicznych olei takich jak makadamia, morelowy, avocado, karanja. Formuła wzbogacona również o masło shea łagodzi podrażnienia i wspomaga regenerację skóry. Opakowanie z lusterkiem zawiera również funkcję „refill” dzięki której możemy wyjąć sam zużyty wkład i zastąpić go nowym. Wykorzystując ponownie opakowanie przyczyniamy się do mniejszej ilości odpadów i dbamy o otaczające nas środowisko."

Przemyślane opakowanie


Muszę powiedzieć, że opakowanie jest bardzo przemyślane. Proste, klasyczne, ale dobrze wykonane, z lusterkiem w środku. Najbardziej podoba mi się jednak pomysł na wyciąganie wkładu. Otóż tylna część ma dziurkę, dzięki czemu bez problemu można podważyć wkład palcem i go wyjąć. Mega pomysłowe i pomocne. Do tego to piękne wytłoczenie w samym bronzerze, które zostaje z nami na długo, ponieważ bronzer się mocno nie pyli. Jak dla mnie nie ma się w tej kwestii do czego przyczepić. 


Odcień


Do wyboru mamy aż 5 odcieni, ale patrząc na swatche w necie (nie ma ich zbyt wiele), najbardziej chłodny wydawał mi się nr 03. Na szczęście trafiłam nieźle, chociaż muszę przyznać, że kolor trochę się zmienia na twarzy i wydobywają się z niego czerwone tony. Na początku średnio mi się to podobało, ale nauczyłam się z nim pracować i po prostu nakładam go na większą część policzka, a rezygnuję z różu. Uważam, że w połączeniu jedynie z rozświetlaczem wygląda najlepiej. Tak szczerze to bardzo kusi mnie również odcień 01 i pewnie za jakiś czas go kupię. 

Skład


Mica, Zea mays (corn) starch, Squalane, Zinc Stearate, Silica, Tocopherol, Glyceryl Caprylate, Parfum (Fragrance), Oryza sativa powder (oryza sativa (rice) powder), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Prunus Armeniaca Kernel Oil (Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil), Persea gratissima oil (persea gratissima (avocado) oil), Pongamia Glabra Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil. Może zawierać ( +/-): Ci 77891 (Titanium Dioxide), Ci 77491 (Iron Oxide), Ci 77492 (Iron Oxides), Ci 77499 (Iron Oxide).

Jak widzicie, skład jest zupełnie naturalny. Produkt zawiera sporo składników matujących, jak np. skrobię kukurydzianą, krzemionkę czy puder ryżowy, jednak powiem Wam, że nie widzę w tym jakiegoś wielkiego sensu, ponieważ nakładamy go tam, gdzie to sebum wydziela się zazwyczaj w najmniejszych ilościach. W każdym razie ja jakiegoś mocnego działania na policzkach nie zauważyłam, ale jeśli macie bardzo mocno wysuszone policzki, to musicie na niego uważać. Z kolei z drugiej strony zawiera również odżywcze oleje, takie jak morelowy, awokado czy makadamia, więc moim zdaniem  najlepiej sprawdzi się na cerach tłustych i mieszanych. 
Jeśli chodzi o walkę z grudkami, to mogę się przyczepić do składników z końcówką -ate, ale znalezienie kosmetyków bez nich jest właściwie niemożliwe. Generalnie nie ma tragedii i jak zawsze trzeba po prostu swoją skórę obserwować.


Konsystencja i trwałość


Bronzer ma dosyć twardą konsystencję, dzięki czemu totalnie się nie pyli i już teraz wiem, że będzie baaardzo wydajny. Mimo tej zbitej formuły, łatwo nabiera się na pędzel. Do tego przepięknie się rozciera i nie tworzy plam, za to ogromny plus. Jeśli chodzi o trwałość, to nie mam większego problemu z jego utrzymywaniem. 

Cena i dostępność


W internecie można go dorwać na różnych stronach (np. z ekologiczną żywnością), ale chyba najłatwiej jest zakupić go w sklepie internetowym producenta KLIK. Jego cena to 49,90 zł (razem z opakowaniem), a za sam wkład zapłacimy 10 zł mniej (39,90 zł).

Podsumowanie


Jak się pewnie domyślacie, bronzer z PuroBIO totalnie mnie w sobie rozkochał i jest to obecnie jeden z moich ulubionych bronzerów. Ma cudowny skład, dobrze się z nim pracuje. Mój odcień mógłby być minimalnie mniej czerwony na twarzy, ale do mojej karnacji pasuje, a jak już wspomniałam, mam ochotę skusić się na jeszcze jeden kolor. Niemniej jednak do samej formuły absolutnie nie mogę się przyczepić. Uważam że to idealny produkt dla wszystkich ekomaniaczek. Ze swojej strony serdecznie Wam go polecam. 

Dajcie proszę znać, czy mieliście do czynienia z kosmetykami tej marki? Mi się one bardzo podobają i miałabym ochotę na więcej :)

Do następnego!
Kasia

września 04, 2018

Zakupy z wakacji | Niemcy & Czechy

Hej!

Ta krótka przerwa na blogu spowodowana była naszymi wakacjami. W tym roku objechaliśmy trochę wschodnie Niemcy (Saksonię) oraz Czechy (Pragę). Są to kraje, w których spotkać można całkiem ciekawe sklepy (głównie dm, ale nie tylko), więc poczyniłam zakupy i dzisiaj Wam je pokażę. Zapraszam do czytania dalej :) 

sierpnia 24, 2018

Ulubieńcy sierpnia 2018r.

Hej!

Wiem, że do końca sierpnia zostało jeszcze trochę czasu, ale w przyszłym tygodniu nie dam rady wrzucić wpisu (wakacje!), więc stwierdziłam, że ulubieńcy pojawią się już teraz. Tym razem będzie również niekosmetycznie. Mam Wam sporo fajnych rzeczy do pokazania, więc po prostu zapraszam do czytania dalej :)

sierpnia 20, 2018

Kosmetyki Miyo | Tanie i dobre?

Hej!

Czy są tu fanki tanich i dobrych kosmetyków? Myślę, że większość z nas lubi takie połączenie. Szukając dla Was właśnie takich perełek, postanowiłam przetestować kosmetyki marki Miyo, na temat których słyszałam wiele pozytywnych opinii. W szczególności zaciekawiły mnie paletki cieni. Dzisiaj więc odpowiem na pytanie, czy warto się nimi zainteresować. Zapraszam do czytania dalej :)


sierpnia 10, 2018

Moje ulubione kosmetyki z Golden Rose

Hej!

Jak pewnie wiecie, bardzo lubię kosmetyki Golden Rose. Na blogu przewinęło się ich mnóstwo, a dzisiaj opowiem Wam o tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie i których z chęcią używam do dziś. Zapraszam do czytania dalej :)


sierpnia 07, 2018

Lilo Lilo - róż do policzków Cherry Blossom & pędzel Blush Brush

Hej!

Żar leje się z nieba, ja się roztapiam, ale postanowiłam coś dla Was napisać, zwłaszcza że filmów nie jestem w stanie teraz nagrywać. Ale do rzeczy -  jak wiecie, kosmetyki Lily Lolo bardzo lubię i prezentowałam Wam je już na blogu wielokrotnie. Tym razem pokażę Wam róż w wersji sypkiej oraz pędzel do jego aplikacji. Tego, jak się u mnie sprawdziły, dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam do czytania dalej :) 

lipca 29, 2018

Ulubieńcy lipca 2018r.

Hej!

Lipiec się kończy, więc zasiadam przed kompem i spróbuję dla Was coś sensownego sklecić. Przez ostatnie upały nawet nie miałam ochoty na robienie makijażu, ale oczywiście jak zawsze znalazłam kilka kosmetyków, po które sięgałam szczególnie chętnie. Zapraszam więc na ulubieńców :)

lipca 25, 2018

30 faktów o mnie na 30 urodziny 🎂

Hej!

Ciężko mi w to uwierzyć, ale właśnie dzisiaj na liczniku wybija mi 3 z przodu. Z tej okazji postanowiłam przygotować dla Was 30 faktów o mnie. Nigdy czegoś takiego na blogu nie było, a myślę, że to dobra okazja, żebyście mogli mnie lepiej poznać. Zapraszam do czytania dalej :)

TOP